Jacek Baron: pionier nowoczesnego bursztynnictwa fot. Ewelina Kowal-Nesterowicz
Eksponaty

Jacek Baron: pionier nowoczesnego bursztynnictwa

Projektowaniem i wytwarzaniem biżuterii zdobionej bursztynem zajmuje się od ponad 30 lat. Słynie przede wszystkim z pomysłowości: do historii sztuki bursztynniczej przejdą z pewnością kolekcja mechaniczna i szlif Baron Cut.

Wkład Jacka Barona w rozwój współczesnego bursztynnictwa jest nie do przecenienia. Jego projekty okazały się przełomem w myśleniu o biżuterii z bursztynem i inspiracją dla wielu projektantów i producentów. Dziś, po kilku latach przerwy wypełnionej projektowaniem nowatorskiej biżuterii z diamentami, wrócił do bursztynu.

Przygodę z bursztynem zaczynał w latach 80., kiedy panowała moda na tzw. bukietówkę, czyli bursztynowe „oczka" w oprawach z czernionego srebra o motywach roślinnych. Były one tak powszechne i mało atrakcyjne wzorniczo, że mało który artysta plastyk miał odwagę sięgnąć po bursztyn. Jacek Baron miał odwagę, ponieważ miał też na niego całkiem nowy pomysł: tworzył srebrne formy rzeźbiarskie, nowoczesne, nierzadko karykaturalnych rozmiarów, gdzie bursztyn stanowił istotny fragment całości. Na wygłodniałym nowych pomysłów i atrakcyjnych wzorów rynku jego biżuteria szybko znalazła uznanie. I wielu odbiorców, także zagranicznych.

Jacek Baron zasłynął także nietypowymi szlifami kamieni bursztynowych. Jeden z nich, polegający na tworzeniu fantazyjnych kształtów kamienia szlifowanego w charakterystyczne fale załamujące światło, stał się hitem w USA, gdzie zyskał określenie Baron Cut. Do dziś można go spotkać we wzorach nie tylko samego projektanta, ale innych firm – choć rzadko, ponieważ taki sposób szlifowania wiąże się z dużymi ubytkami bardzo drogiego obecnie surowca. Warto podkreślić, że oprawy muszą być projektowane do konkretnego kamienia, co czyni biżuterię z nimi jeszcze bardziej wyjątkową.

Momentem przełomowym w karierze Jacka Barona okazała się nowatorska – nawet jak na współczesne czasy – kolekcja biżuterii mechanicznej, w której wszystkie tryby wykonane z bursztynu, srebra i pleksi naprawdę się kręcą! Pomysł na nią narodził się, kiedy projektant otrzymał propozycję stworzenia biżuterii na pokaz dla nagich modelek. Uznał, że będzie znacznie efektowniej, kiedy modelki tą biżuterią... rozbierze. Premierowy pokaz tej kolekcji odbył się w 1998 roku na Gali Mody i Bursztynu Amberif: w scenie finałowej fartuszek na modelce opadł, ukazując srebrne bikini – stało się tak za sprawą specjalnej nitki, która została z niego wyciągnięta przez mechaniczną bransoletkę.

Kolekcja jest bardzo pracochłonna, dlatego powstało zaledwie kilka egzemplarzy naszyjników i bransolet. Wszystkie są obecnie w prywatnych zbiorach (jedna u Magdaleny Kwiatkiewicz, współwłaścicielki firmy YES Biżuteria i właścicielki Galerii YES w Poznaniu, która od 1998 r. buduje kolekcję współczesnej polskiej sztuki złotniczej) oraz w kolekcjach muzealnych, m.in. w Muzeum Sztuki Złotniczej w Kazimierzu, w Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie i prywatnym Muzeum Bursztynu na Wyspach Dziewiczych. I oczywiście w Muzeum Bursztynu w Krakowie.

Więcej w tej kategorii: Kopia naszyjnika księżnej Sybilli
FaLang translation system by Faboba